86 >> poniedziałek, 20 kwietnia 2009 00:04:28
Patka, może. Ale jakby nie było intencje nie są czyste, znów. Ale nie ma problemu, jak zwykle potrzeba jakiegoś tam czasu, ewentualnie troszkę zdrowego rozsądku, troszkę więcej zdrowego rozsądku i będzie w porządku.
Ale to i tak mało ważne.
"All around me are faliliar faces
Borned out faces, borned out faces.
(...)
And I find it kind a funny
And I find it kind a sad
The dream in whitch I`m dieing are
the best I`ve ever had."
Gary Jules - Mad World.
Czuje się zdruzgotany. Dosięgnięty gdzieś do głębi. "Cierpieć chce ten, kto nie zaznał cierpienia", dzisiejszy wniosek parafrazujący słowa z jednej z piosenek Jacka Kaczmarskiego z cyklu "Wojna Postu z Karnawałem".
Bezradność wobec cierpienia drugiej osoby to rzecz która nikogo nie powinna dosięgać, a jednak. Choroba to nie w kij pierdział. Tutaj to dopiero trzeba czasu....
Ostatnie 15 minut Niedzieli Bożego Miłosierdzia.(w tym momencie) Bardzo fajna sprawa, jeszcze ciekawsza, że Ona dopiero jest wprowadzana w świadomość kościelną, nie dziwota, sam często ulega "czarno białym" podziałom, na grzeszników i "nieskazitelnych" jakie to wygodne i łatwe. Niestety wysoce niepoprawne. Jednak przebijanie się przez stereotypy i schematy było jest i będzie bardzo trudne. Bóg jednak oczekuje kontaktu i oddania się takimi jakimi jesteśmy.
Co do kontaktu, jeszcze lepsza sprawa. Spotkanie lektorów, mały wykład x. Prof. cóż, imienia nie pamiętam, na temat 5 języków miłość. Na podstawie książki p. Garego Chapman`a, "Sztuka wyrażani miłości".
1. Afirmacja
2. Prezenty
3. Pomoc
4. Czas
5. Dotyk
Każdy człowiek z osoba posługuje którymś, lub którymiś z powyższych. Każdy z tych języków może być słabiej lub lepiej odbierany przez drugą stronę, przez co czasem mogą występować zgrzyty, lub można się całkowicie rozminąć...
Za czas jakiś na tyle na ile pamiętam je scharakteryzuje.
Patka, nie mów, że tu beze mnie jest smutno. Tutaj beze mnie jest już dostatecznie smutno, przecież nie zaglądam tu jeśli nie będę mieć takiej "potrzeby" i nie będę w pewien sposób "dotknięty" lub po prostu w odpowiednim nastroju... Przez co powstał tutaj taki mój... nie do końca prawdziwy obraz, myśliciel, sentymentalista.... nie potrafię taki być na co dzień....
"Imagine your world, mad world."
Verendis
komentarze [0]
85 >> wtorek, 14 kwietnia 2009 01:41:50
No cóż, dawno mnie tu nie było. Bywa. Wszystko co było wcześnie to takie teraz wygląda poszatkowane, niepełne i nie niespójne, wręcz bełkot ogłuszonego. Ale nieważne o tym.
Studia fajna sprawa, zwłaszcza te kochane podręczniki, ale C jest fajne więc w porządku, tylko się zebrać porządnie i zacząć klepać w VIMie kolejne programiki, przedzierając się przez kolejne stronice "Programowania w C"
Dziś śmiechowato, dzionek w drodze do i w Sandomierzu. 4 piwka, jazda Voyagerem to świetna sprawa, żeby tylko nie był taki kolubryniasty, ale cóż, to Van.
A to co najlepsze to zdjęcie, na fotoblogu pewnym. W sumie prawda, po kiedy grzyba się łudzić jakkolwiek, jeśli samemu się w końcu wycofałem, z początku się nawet cieszyłem i odetchnąłem z ulgą, ale po pewnym czasie się, można namyśleć. Ale trudno się mówi. "Zrobiłeś nie bój się, boisz się, nie rób" jak to głosił pewien opis pewnej osoby.
Chcieć czegoś i jednocześnie się odsuwać? Paradoks? Ja? wątpię, pewnie strach.
Pisząc tu jednocześnie się nad czymś rozmyśla.
Szkoda, że Polami gdzieś zniknęła. Chciałem osamotnienia i zapomnienia? Chciałem, i sam sobie zacząłem zgotowywać, "mówisz masz" waszeć. Ale pierwszy semestr był zajebisty, wolny od wszystkich pozastudyjnych rozterek, coś pięknego, trzeba by do tego wrócić.
Więc trzeba się porządnie zacząć uczyć.
Verendis
komentarze [3]
84 >> piątek, 27 marca 2009 00:33:19
Dawno mnie tu mnie było.
Verendis
komentarze [0]
83 >> środa, 21 maja 2008 00:13:49
Wielka zawierucha wojenna powoli mija. Kurz po bitwach opada, ukazując zniszczenia, rany, poległych, czy pozostałych w chwale. Dziś zakończyłem ustne pertraktacje z wrogiem. Na tyle dobrze, że wszystkie jego oddziały wycofały się ustępojąc pola dla swobodnego marszy dalej. Za kilka dni marszu dalej także czekają mnie pertraktacje, tym razem z obcym plemiam posługującym się obcym językiem, mam nadzieję, że zdobywane umiejętności okażą się na tyle dobre by bezkrwawo ominąć zagrożenie. Lecz chwilowo rozkoszuję się dzisiejszym zwycięstwem. Było strasznie, ale powiodło się, lecz o tym już mówiłem.
Czas wiele zmienia. Od mojego poprzedniego pobytu tu właściwie nie wiem czy wiele się zmieniło, lecz na pewno sporo się ułagodziło. Patka, Pantha-Rei, Polami, Bah. Powrotów nie będzie. Tak będzie lepiej, jednak po poprzedniej notce wywiązał się konfrontacja, interesująca zaiste. Lecz myślę, że wszystko pozostanie tak jak jest. Samo w sobie ciut dziwne, ale rozumiem wszystko.
Zresztą ciężko powiedzieć, że czas coś zmienia, Na pewno uspokaja. Ale rozmyślając nie zrobi tego co powinien. Zresztą piwo i tak wisi zapisane w grafiku więc dobrze jest.
Dobrze zauważasz Wilhelnie że dużo rozmyślam. Nie jesteś jednak pierwszy co mi to mówi, sam tez wiem ze dużo tego, ale co zrobić jeśli taka moja natura?
Tymczasem udają się na spoczynek.
Verendis
komentarze [6]
82 >> środa, 9 kwietnia 2008 00:46:30
Wtorek, a raczej już środa.
Ostatnimi czasy dużo myśli przechodzi przez moją głowę.
Ogólne rozbicie. Psychiczne. Nie jakieś poważne ale uciążliwe. Brak chęci, do pracy, a raczej do nauki. Zastąpiona jest przez pociągiem to utopijnych rzeczy, mniej lub bardziej mi sie tak wydaje. Ale utopijnych.... hm... w pewnym sensie metafizycznym. Chęć podróży, przez przestwór świata niczym nieograniczony, daleka, lecz bliska, przede wszystkim wiążąca sie z uczuciem wolności... tylko jakiej?, również sentymentalnych, tylko jaki to sentyment? czy to mój własny sentyment? w pewnym sensie mój. Tak. Ale jakież zbędne to rzeczy, właśnie tak "podróż", tylko do kąt?, chęć powrotu do rzeczy minionych, tylko po co?, fakt, są ważne, ale teraz jest przede mną matura i ona winna być moim głównym celem, w jakiś sposób doń dążę, ale jednak to za mało...
Swoją drogą... ten sentyment mógł rozbudzić pamiętnik Joanny Podborskiej zawarty w "Ludziach bezdomnych".
Z drugiej strony już sam nie wiem. M. in. przemyślałem sobie, że jeśli chcemy by coś było, lub coś mieć, to będziemy to mieli, wiec czyżbym nie chciał mieć "Tej Jedynej"?, przynajmniej tacy normalni "zdrowi" ludzie tak mają. A raczej tak robią.
Ja mam swoje "chciałbym"....
A One są na wyciągnięcie ręki... tylko czy aby na pewno w jej zasięgu?
Właśnie! Te sentymentalne echa są spowodowane większym echem, po P. ale po co mi one? W najgorszym przypadku świadczył by o.... eh lepiej nie.
Zapytany dziś przez tatę kiedy P. przyjedzie odpowiedziałem stanowczo i wrogo "Po co ?!" A miałem nie walczyć, to jednak czasami mam Ją za cel.... może to i lepiej, ale ogólnie chciałem inaczej, czy może "chciałbym" ? Nie na ogół nie atakuje, bo wiem, że wszystko częściowo przeze mnie, choć gdy ktoś, najczęściej tata pyta o przyjazd, stanowczo odpycham. By nie było żadnego powrotu? Powrotu raczej nie, ale samej myśli o nim. Jak to M. mówił, to jest niebezpieczne, co i do czego sam doszedłem.
O, chyba tak to jest.
Choć kilka ładnych razy... Kuźwa! nie wracać do tego!
Verendis
komentarze [5]
81 >> niedziela, 16 marca 2008 01:53:29
... najwyraźniej pogrążam sie w pewnego rodzaju głupocie, lub samotności. Zajmując miejsce na przeciw tejże karty nie mam zbytnio co wpisać na nią....
"... mother let your son row..."
poczułem pewne przebudzenie. Przypomniała mi się wielka ilość rzeczy która mnie spotkała... , a może tylko jedna? Najwyraźniej tak, nosi ukryte imię M***. Ale nie wiele należy tu powiedzieć.
Swoją inną odrębną drogą naszej trupie wiedzie sie coraz lepiej, co prawda zmierza tym samym ku końcowi, acz skupić sie należy na tym co trwa, a trwa wielce wspaniała rzecz. A kiedyś i tak wszystko sie skończy.
Pozdrawiam.
Verendis
komentarze [2]
80 >> sobota, 15 marca 2008 01:06:20
powróciłem. dostrzegłem wielkie rzeczy które się tu wydarzyły. Teraz zbyt zmęczonym. Udaję sie na spoczynek, powrócę wiec tu może niebawem.
Verendis
komentarze [3]
79 >> poniedziałek, 31 grudnia 2007 01:39:10
tia, siedzi się w domu, nie ma sie co robić, wiec sobie człowieczek myśli...
takie pewne przemyślonka, jedno mnie dopadło przed chwilą dokładnie. Bowiem uderzyło mnie pewne wspomnienie, pewny wydarzenie, którego lepiej jakby nie było, i pewne moje działanie, które może połączony z tym wcześniejszym, dać efekt niepożądany... o ile go nie dało już... chyba że to ja go odczuwam... i teraz patrząc przez tego pryzmat widzę to owo inaczej trochę, i chyba tak może być.... w ogóle dziwne rzeczy.
a wcześniejsze takie jedno, to z "innego świata" Grudzińskiego, czy z Borowskiego, chyba z Borowskiego, odnośnie nadzieji, bowiem napisane było, iż ludzie poddają sie jarzmu obozu mając nadzieje na wyzwolenie, przez co nie podejmują żadnych czynności, żeby wyzwolić sie samemu...
Verendis
komentarze [5]
78 >> czwartek, 27 grudnia 2007 23:28:36
I Powracam tu znów. Tylko, że tym razem mam pewien nowy bagaż doświadczeń... z pewnością wpłynęły na to opowiadania, zacnego pisaża T. Borowskiego, jak i moje pewne przemyślenia do których mam czas...
Zlecono nam przeczytać tylko 4 z nich, ale nawet taka ilość jest już niesamowita, jak one wszystkie.
Dziś też zakończyłem śledzić na papierze losy Powiernika Pierścienia i jego drużyny, teraz mimo później pory zagłębię sie w "Inny Świat" napisany przez równie zacnego pisaża G.Herling-Grudzińskiego.
A czasem człowiek działa takie rzeczy których by wolał by nie bylo, ale nie wie jak sie ich pozbyc, lecz to chyba niemożliwe... W świadomości z całą pewności zostana... a przez niektórych były już w przeszłości niedalekiej wypowiadane : "bigamizm" tak zostało to wypowiadziane.... nie jestem tym, tą sytuacją i tym określeniem pocieszony, ale coś takiego bylo... ależ teraz bym chcial zeby tego nie było.... A zarazem jest i druga strona medalu, bo zawsze są dwie jak to mówią, jest ktoś, ktośkto był już i znów sie pojawia, ale... ale taki mam metlik, że już nie wiem.... ale po części jestem jego sobie sam winien... "Sprytny" podróżnik... "sprytny"....
a "Ho" rozbrzmiewa w mych uszach...
Verendis
komentarze [0]
77 >> sobota, 17 listopada 2007 23:06:10
Kimże jesteś kakapturzona postaci, której słowa usłyszałem od much samotnych czterech kątów? Odkryj swoją twarz bym ją mógł zobaczyć, bowiem nie zwykłem rozmawiać z postaciami, których widzę ledwie sylwetkę majacząca w nikłym świetle paleniska... A powiedz mi jeszcze wędrowcze, dlaczego chcesz poznać mą historię, w która pozbawiona jest jakichkolwiek ciekawostek? I jest aż nazbyt zwyczajna, jak życie cichego i zwykłego wędrowca...
Zdradzę Ci natomiast, kilka słów. Przed zawitanie z powrotem w me progi, spotkałem swego zacnego i starego zarazem kompana, z którym wiele drogi uszliśmy razem, acz one w pewnym momencie rozeszły się. A wspomnienia starych pamiętnych kamieni milowych zawsze będą zacnymi rzeczami... A wędrowałem w nowych, zakupionych od naszych zacnych wojów, butach.
Jako widać nic wielkiego nie spotkało mnie na mych drogach i zakrętach... Nie licząc jeno pieśni którą wczorajszego dnia udało mi sie ułożyć do końca.
Wysłuchaj mych słów, gdy ja muszę ponownie Cię tu opuścić. Lecz nic Ci w miejscu tym nie grozi, mimo, iż są to dzikie ostępy, możesz tu podróżować spokojnie.
Verendis
komentarze [1]
76 >> niedziela, 4 listopada 2007 15:49:51
Oto powróciłem z długiej mej drogi jaką szedłem. Jako widzisz wędrowcze przybyły w me skromne progi długo to trwało. Lecz sam pewnie wiesz że wiele dróg długiego czasu potrzebuje na ich przebycie.
Jeśli masz na to ochotę rozgość sie Waszmość w mych skromnych progach, lecz zważ na to, iż wiele mych słów będących tu jest starych, a jak wiadomo, każdego słowa stare nie niosą już tego co swego dawnego czasu niosły one ze sobą. Wiec bacz by Cię one nie zwiodły na niepotrzebne i groźne szlaki....
Wątpliwym nie jest, że ruszam dalej, ale nie jest zarazem pewnym kiedy ponownie skieruje tu swe kroki. Może niedługo, a może....
Rozgość sie Waszeć, a ja ruszam tymczasem, na dalsze me drogi.
Verendis
komentarze [1]
75 (...) >> niedziela, 6 maja 2007 23:21:12
wyrwana kartka
Verendis
komentarze [0]
74 >> poniedziałek, 23 kwietnia 2007 19:27:48
Illusion - " Tylko... "
Wyrzeźb sam w kamieniu swoją twarz
Pozostaw w skale ślad
I przytul się do serca matki swej
I słuchaj szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płaczą czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twój los
Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć każdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płaczą czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twój los
i znów dość poważnie, a zarazem torche smutno. Doszedłem bowiem do wniosku, że czas jest rozgrzebać i pozostawić ognisko by żar zeń wygasł, a mino to miałęm dziś piękny sen, czułem sie po nim świetnie, może dlatego, że była w nim Ona ? pewnie tak, a i sam san był dość specyficzny..... ale fajny... chciałbym wrócić do tego co było, by było to co było, i to co we śnie sie pojawiło.... lecz to niemożliwe.... spieprzyłem na całej lini i cóż... kiedyś byłem źródłem piekła, teraz sam je wytworzyłem, poniekąd, bo nie boli ni.... ale jednak coś doskwiera czasem... chciałbym powiedzieć... ale doszedłem do wniosku, że to bezsensu.... więc nie poszedłem i nic nie rzekłem.... i nic raczej nie rzeknę.... zrobiłem błąd wiec wycofuję si, właściwie jużto zrobiłęm, nie będę zabiegał, nie będę próbował powrócić.... będę szedł dalej sam, jak czyniłem to do tej pory....
Verendis
komentarze [7]
73 >> środa, 28 lutego 2007 21:04:55
chemia... chlorowanie alkanów... wypieranie wodoru... jeden atom wipiera drugi zajmuje jego miejsce... powstaje coś innego. inny związek.
czy z człowiekiem też tak może być? czy robiąc coś jesteśmy w stanie zrobić coś innego, wpłynąć na siebie, coś w sobie osłabić, sprawić, że przestanie istnieć? funkcjonować? jak bardzo skrajne rzeczy mogą wchodzić ze sobą w korelację? zachodzę w głowę, bo i to odczuwam prawdopodobnie, czy pewne rzeczy ze sfery podstawowych potrzeb fizjologicznych mogą zakłócić uczycia wyższe..... ? chyba, że mi się tylko, wydaje, że coś czuje, a i w takim razie, że coś tracę... acz naprawde nie chcałbym, żeby taka teoria była prawdziwą, albo, że moje odczucie ogranicza sie tylko do rzeczy jednej, a niekiedy uwalniając to wydaje mi sie, że to tracę, ubywa tego we mnie....
niedawno naszła mnie myśł, a właściwie pytanie: "czy jestem bardziej "zerojedynkowy" czy bardziej z krwi i kości w tym świecie... "
Verendis
komentarze [2]
72 >> środa, 24 stycznia 2007 13:10:21
Wreszcie spadł(a) "woda w proszku"( ciekawe porównanie Bah :) ) patrz śnieg. wszystko jest teraz piękniejsze, w porównaniu z tym co było jeszcze dzień wcześniej. Choć niepowiem, szara jesienna aura teżna swój klimacik, coprawda zamuleniowy, ale... Jak zwykle bywa po opadach śniegu trzeba sie przezeń przekopywać :/ ,ale chociaż jakieś ciekawe zajęcie to jest.
szkoda, że padać zaczęło dopiero pod koniec ferii :( tak to zawsze możnaby wyskoczyć na jakąś wyprawę :] choć 3,5 dnia to mało, acz prawdopodobieństwo jest... szkoda, że tak małe....
Verendis
komentarze [2]